Żale Balroga by Precioussss
1. Gdy tak siedzę w Khazad-dumie,
Słyszę orków bembny głupie,
Wiem, że nikt mnie nie rozumie,
Znowu coś mi pływa w zupie.
A tak chciałbym się przytulić,
Do jakiegoś przyjaciela.
Orki nie chcą mnie polubić.
Sąsiadów się nie wybiera....
Ref:
Może być nawet Gandalf,
Byleby chciał się bawić,
Byleby mnie zrozumiał,
Byle nie chciał mnie zabić.
x 2
2. Morii nikt już nie odwiedza,
Tak samotnie tu i smutno,
Orki wciąż przy bramach siedzą,
Jak ktoś wejdzie - głowę utną.
Kiedyś przyszły Krasnoludy,
Zadomowić się tu chciały,
Miałem już się pozbyć nudy,
Lecz przede mną uciekały.
Ref
3. Potem przyszła znowu grupa,
Z ogromnymi toporami.
Ostała się kości kupa,
Bo bawiły się z orkami.
A te bembny nadal dudnią,
Ależ one mnie wkurzają!
Cóż te orki znowu knują?
Może wreszcie gości mają?
Ref
4. Może pójdę tam do góry,
Zobaczę co się szykuje.
Już nie będę tak ponury,
Swój optymizm podbuduję.
Umyję talerz od zupy,
I starą po soku szklankę.
Gdzie ja zostawiłem buty?
Może jeszcze wziąć skakankę?
Ref
5. Już gotowy i pachnący,
Ze skakanką pod ramieniem,
Podświadomie i niechcący,
Ścigam się ze swoim cieniem.
Już u góry nogą stanę,
Bembny już przestały dudnić,
Lecz wiem czym spowodowane:
Ktoś wrzucił czaszkę do studni.
Ref
6. Niecierpliwie szukam gości,
Orki przede mną zmykają,
I już widzę z odległości,
Jak goście mi uciekają.
Od czasu, do czasu jednak,
Uciekając któryś zerka,
Czy ja wciąż za nimi biegnę,
Pewnie chcą się bawić w berka.
Ref
7. Jednak przy Durina moście,
Rzecz okropna wnet się stała,
Bo gdy już przebiegli goście,
Konstrukcja się rozsypała.
Ale jeszcze nie rozpaczam,
Przecież wziąłem też skakankę,
Może wreszcie se poskaczę,
Z Legolasem , lub Gandalfem.
Ref
8. W końcu pech, czy los to sprawił,
Że potknąłem się niezdarnie,
I spowrotem na dół spadłem,
Znowu coś się czuję marnie.
Znowu pusto tu, samotnie,
Uciekli, bo dałem ,
Na dodatek, niech to grzmotnie!
Znowu wpadło coś do zupy.
Ref 2)
A mógł być nawet Gandalf,
Gdyby ten chciał się bawić,
Gdyby chciał mnie zrozumieć,
Gdyby nie chciał mnie zabić.
x 2