SLAVCON 2009

W piątek rano ok. 6.30 w cztery osoby "zasiędliśmy" w samochodzie i wyruszyliśmy na południe. W bagażniku zapakowane rekwizyty i stroje. Humory dopisywały, pogoda również, więć w miarę szybko przejechaliśmy granice Czech i Słowacji. Około 13 byliśmy na miejscu, w Bratysławie. Przed szkołą trwaly jeszcze ostatnie prace przygotowawcze. Przywiatlismy się ze znajomymi z TOLK FOLK i rozpoczęliśmy przeglądanie programu. Jak się okazało, mieliśmy sporo czasu do oficjalnego otwarcia imprezy, a prezentacja naszego filmu miała się odbyć dopiero o godz. 20.00 więc poszliśmy pozwiedzać starówkę miasta.
Kiedy wróciliśmy na miejsce imprezy już trwały pierwsze wykłady i zajęcia. Na jednym z pięter trafiliśmy do sali gier , gdzie na rozgrywkę czekały już przygotowane figurki do LOTRa i innych gier.









Potem udaliśmy się na do herbaciarni gdzie pierwszy raz w życiu piliśmy herbatę samurajską z prażonego ryżu. Tam naszym oczom ukazała się miniwystawa znakomitych rysunków







Po wypiciu herbaty i posileniu się przed dalszymi atrakcjami poszliśmy na dziedziniec gdzie odbyło się uroczyste otwarcie tegorocznego SLAVCONU. Nasza koleżanaka, Katka Jurdakova ( jedna z głównych organizatorów ) wraz z przyjaciółmi powitała wszystkich uczestników, przedstawiła regulamin imprezy i zaprosiła, najpierw do obejrzenia egzotycznego tańca, a potem na kncert zespołu LARP BAND.











Niestety nie było nam dane posłuchać koncertu do końca ponieważ już musieliśmy się szykować do prezentacji filmu. Kiedy nadszedł czas Pipin biegał między widzami na sali i rozdawał pierścienie jedyne. Po chwili wpadł na salę....mini Nazgul żądając oddania pierścinia. Na to wszystko pojawił się Gandalf i zaczął się kłócic z mini Nazgulem. Walka wisiała w powietrzu, a że Gandalf nie mial miecza to ... kupił go za swój pierścień ( z motylkiem ) od Pipina, który takowy posiadał. Tego wszystkiego było za wiele i "reżyser" przerwał tą scenę i zaprosil widzów do obejrzenia filmu. Cóż można napisac o projekcji?? Reakcje widzów były bardzo sympatyczne, a świecący w ciemności miecz Nazguli i strażak wyręczający Glorfindela wywołały po prostu burzę śmiechu. Po projekcji, Pan "reżyserzu" wykonał krótka prelekcję na temat realizacji filmu i miło było patrzec jak po jej zakończeniu do Eru ( jeden z orgów ) ustawiła się kolejka z pendrive-ami calem dokonania przegrania filmu na własne potrzeby.
Po projekcji jeszcze raz odwiedziliśmy herbaciarnię i położyliśmy sie spać w "orkowni", jak zostało nazwane pomieszczenie organizatorów ( orgów).
Na drugi dzień rano, niestety, musieliśmy pożegnać gościnnych słowaków i udać się w drogę powrotną ( tak to okoliczności sprawiły ). Dodatkowo było nam smutno bo wiele atrakcji nas omijało, choćby strzelanie z łuków wykonywanych ręcznie z jednego kawałka drewna, prezentacje czy koncerty. Jednak atmosfery jaka panowała na imprezie na pewno nie zapomnimy i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się z naszymi słowackimi przyjaciółmi.


od lewej: Mikołaj - filmowy głos Nazgula, Eru - org, Mariusz - filmowy Gandalf, Kaśka - filmowy Pipin, Crankia Katka - org